Echo Skarżyska” Piątek, 6 stycznia 2006 r. nr 1(45)

 

 

Tną pomniki przyrody.

 

W okolicach Skarżyska ścięto dwa kilkusetletnie dęby,

a kolejne drzewo spłonęło.

 

W ostatnim czasie w okolicach Skarżyska zginęły trzy kilkusetletnie dęby. Jeden z nich spłonął, dwa zezwolił ściąć... wojewódzki konserwator przyrody. Ekolodzy biją na alarm, bo dziś każdy pomnik przyrody może przestać nim być, jeśli komuś zawadza.

 

 

Hołd naturze.

 

     Pomników przyrody jest na terenie powiatu kilkadziesiąt, są ta stare, kilkusetletnie drzewa. By stały się pomnikami, muszą mieć odpowiednią średnicę pnia, mierzoną w pierśnicy, czyli na wysokości 130 centymetrów. Dla dębu wynosi ona 120 cm, dla sosny, modrzewia, buka, jodły i świerka 100 cm, dla brzozy 70 cm,

a krzewów takich jak głóg lub szakłak pospolity tylko 30 cm. Te normy mogą być mniejsze, jeśli drzewo związane jest z wydarzeniami historycznymi. Drzewo (rodzime, nie obcego gatunku) może do uznania za pomnik zgłosić każdy, o nadaniu statusu specjalnej ochrony decyduje wojewoda lub Rada Gminy. Ale są ograniczenia, jeśli drzewo rośnie na terenie prywatnym. Właściciel może nie wyrazić zgody i zażądać odszkodowania, jeśli pomnik stoi na przykład na działce budowlanej – wyjaśnia wojewódzki konserwator przyrody Jarosław Pajdak. Jak się dowiedzieliśmy, rocznie za pomniki jest uznawanych zwykle kilka drzew.

 

Śmierć pomników.

   

W ostatnim czasie w okolicach Skarżyska zginęły co najmniej trzy pomniki przyrody. Pierwszy z nich, rosnący nad zalewem rejowskim dąb, został podpalony przez wandali. Dziś pozostał po nim tylko kikut. To wielka strata, bo „Dąb powstańczy" miał swoją historię. Na jego konarach carscy żołdacy wieszali schwytanych powstańców styczniowych.

 

"Dąb Powstańczy" na Rejowie został spalony przez wandali.

 Drzewo rosło kilkaset lat

 fot. P. Rzuchowski

 

Kolejny pomnikowy dąb rósł do niedawna przy ulicy Kopernika w Skarżysku. Ścięto go około miesiąca temu po tym, Jak jeden konar spadł na ulicę, a drugi zerwał druty wysokiego napięcia. - Wcześniej kilka razy prowadzono na tym drzewie zabiegi pielęgnacyjne, ale od kilku lat nie były one wykonywane pewnie z braku pieniędzy. Drzewo zagrażało ludziom. Po ścięciu wyglądało na zdrowe, ale konary toczył grzyb, to wygląda na lekkie przebarwienie drzewa, ale bardzo je osłabia. Wcześniej konserwator zdjął z dębu ochronę pomnikową - poinformował nas naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym Ryszard Sowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pień po wyciętym dębie na Majkowie.     fot. A. Staśkowiak

                                                                                        Dąb przy ulicy Kopernika przestał być pomnikiem. Wkrótce potem go wycięto.                     fot. A. Staśkowiak

 

Najbardziej   kontrowersyjne było wycięcie dębu we wsi Majków. Liczące sobie kilkaset lat drzewo również straciło ochronę na skutek wniosku właścicielki działki, na której rosło. Jeden z konarów był uschnięty, ale dąb nikomu nie zagrażał bo rósł daleko od posesji.

 

Kiepska ochrona.

 

     Jak się okazuje, pomnik przyrody można zlikwidować, decyzją wojewody lub Rady Gminy. Dzieje się tak, jeśli zagraża on bezpieczeństwu ludzi albo mienia. Choć drzewa pomnikowe powinno się pielęgnować, nie ma na to pieniędzy. Wystarcza na dąb Bartek. - Obcięcie uschniętych gałęzi kosztuje kilkaset złotych, kompleksowa pielęgnacja nawet kilka tysięcy - mówi Pajdak. Jego zdaniem, priorytetem jest bezpieczeństwo ludzi, więc w uzasadnionych przypadkach zdejmuje się ochronę i pomnik można wyciąć. - Zawsze przyjeżdżamy na miejsce i oceniamy stan drzewa, rocznie z listy chronionych skreślamy ich kilka - dodaje.

Nieoficjalnie mówi się, że odpowiedzialni za pomniki przyrody obawiają się, że jeśli spadająca gałąź kogoś by zraniła, trzeba płacić wysokie odszkodowanie. Takie przypadki miały miejsce w Polsce. A na bieżącą pielęgnację nie ma pieniędzy, więc jedynym wyjściem jest zezwolić na wycinkę.

Jeśli ktoś zniszczy pomnik, czeka go kara. Ale prawo nie określa wyraźnie jaka. Mowa tylko o grzywnie lub areszcie. Jakiej wysokości – ma zadecydować sąd.

 

Ludziom szkoda drzew.

 

      Wycinanie starych drzew zawsze budzi protesty społeczeństwa. Ludzie się na to nie godzą. Od lat toczy się spór między gminą Suchedniów i Świętokrzyskim Zarządem Dróg Wojewódzkich a znanym pisarzem Krzysztofem Kąkolewskim, na którego podwórku rośnie stara lipa, wyraźnie pochylona nad drogę. Do dziś nie udało się dojść do porozumienia w sprawia wycięcia drzewa. - Ale u nas pomniki przyrody nie są ścinane, tylko konserwowane. Stara lipa, której konary niszczą dach Domu Kultury, zostanie tylko przycięta, dostaliśmy już zgodę od konserwatora przyrody - mówi wiceburmistrz Suchedniowa Stanisław Kania.

Badacz przyrody powiatu skarżyskiego, tegoroczny laureat nagrody „Powiatowych Dębów", który sam zgłaszał jako pomnik między innymi wycięty dąb na Majkowie uważa, że wiekowe drzewa traktowane są po macoszemu. - Za łatwo się ich pozbywamy, tłumacząc brak troski brakiem pieniędzy. Na ochronę przyrody powinny się znaleźć środki. O Dąb Bartek dbają, czy stać nas tylko na utrzymanie jednego cennego drzewa w województwie?- pyta. Bardzo szkoda.

 

Mateusz BOLECHOWSKI

* artykuł opublikowany za zgodą autora wzbogacono kolorowymi zdjęciami

® All rights reserved. Teks i wszystkie fotografie są chronione prawem autorskim.
Wszelkie kopiowanie, powielanie lub/i wykorzystywanie zdjęć bez zgody autora jest przestępstwem.

początek strony

 ● PRZYRODA SKARŻYSKA-KAMIENNEJ Pomniki przyrody ożywionej „Skałka Rejowska" - pomnik przyrody  nieożywionej ●  Motyle okolic Bernatki Płazy rezerwatu "Rydno"

Motyle Lipowego Pola Motyle okolic Zagnańska Rezerwaty

 ● Rezerwat "Wykus" Rezerwat Cisowy MajdówRezerwat Cisowy Skarżysko Galeria Ciekawostki Motyle - galeria Galeria Skarżyska ●

staskowiak_andrzej@interia.pl</font